Rodzina Łodzińskich W Świętokrzyskim PN
Dziennik wypraw
Rodzina Łodzińskich W Świętokrzyskim PN
Wspaniale być w grupie
Jak to wspaniale być w grupie….Większa motywacja i radość przeżywania przygody. Jeszcze wspanialej mieć przewodnika – kogoś kto pięknie i w sposób interesujący dla wymagających dzieci opowie o danym miejscu. I na koniec szczęściem jest być w wyjątkowym miejscu, bez przytłaczającej ilości ludzi na szlaku.
Tak właśnie było na naszych wyprawach w Świętokrzyskim Parku Narodowym, kolejnym parku na szlaku letniej ekspedycji uzupełniającej.
Krótkie, ale urokliwe spacery na Łysą Górę, Święty Krzyż i na Łysicę okazały się świetnym dystansem dla naszej pięcioletniej Marysi. Niewielkie, ale miłe góry zdobyły nas swoim urokiem.
Osobiście zakochałam się w czarującym miasteczku Bodzentyn, w którym to biwakowaliśmy na terenie siedziby dyrekcji Parku. Na pięknym średniowiecznym ryneczku znajduje się kościół gotycki, a w nim prawdziwe perły architektury sakralnej z 15 wieku. Cudowny Tryptyk maryjny i nastawa ołtarzowa, która była szykowana do katedry na Wawelu, ale jakimś trafem pozostała w Bodzentynie. Codziennie rano udawało nam się wraz z mężem wyrwać na romantyczny spacer uliczkami miasteczka- na poranną mszę świętą, a potem na ryneczek po świeże pieczywo i pączki dla dzieci. Te chwile pozostaną w moich wspomnieniach na długo jako pełne uroku, czaru – jak czas skradziony z zabieganej codziennej rzeczywistości. Dzieciom w pamięci zostaną opowieści naszej przewodnik Pauliny o legendach świętokrzyskich, o nalotach czarownic na Święty Krzyż…Oczywiście kupiłam książeczki do poczytania dzieciom, aby po powrocie do domu pozostać chociaż trochę w krainie bajduł i opowieści świętokrzyskich.
Czas spotkania w górach świętokrzyskich był wyjątkowym czasem integracji wszystkich rodzin na wieczornych biwakach. Wspólne pieczenie kiełbasek, biesiadowanie, opowiadanie o przygodach z dnia, było wspaniałą okazją do pogłębienia naszych relacji i stworzenia silnych więzi, którym w najbliższym czasie nie będzie groźny żaden wirus. Dla naszych dzieci ogień safari wraz z opowieściami Krystiana będzie chyba jedną z najpiękniejszych baśni ich dzieciństwa. Każdego wieczoru dzieci nie mogły się doczekać spotkania przy ognisku i kolejnego rozdziału zapierających dech w piersiach opowieści o małym Pupu podróżującym po świecie oraz o zachwycaczach i trudnorzeczach. Te ostatnie zostały wymyślone w butiku kreatywnej wyobraźni naszego Krystiana na potrzeby edukacyjne tej wyjątkowej edycji dzikiej Odyseji. Oznaczają zwierzę które albo zachwyca sobą, albo po prostu trudno powiedzieć, czyli rzec….jak się nazywa lub do jakiego gatunku należy.
Czując ogromną wdzięczność dla naszego organizatora za to, co dla nas robi, kupiliśmy mu album w siedzibie dyrekcji parku– piękne wydawnictwo o Polskich Parkach Narodowych, w którym podpisaliśmy się rodzinnie z następującym podziękowaniem:
Krystianowi Tyrańskiemu, naszemu najwspanialszemu zachwycaczowi, w podziękowaniu za miłość i pasję do przyrody, którą się z nami dzieli i za to, że nauczył nasze małe wewnętrzne Pupu latać i pokazał jak odrodzić w nas dziecięce marzenia
Rodziny Dzikiej Odysei
Wręczenie tego albumu zaplanowaliśmy na zakończenie naszej letniej przygody z Krystianem w Roztoczańskim Parku Narodowym, do którego kolej się przenieść w następnej opowieści….
Pozdrawiam,
Anita Łodzińska









